Oczyszczacz powietrza Philips Dual Scan AC3055/50

Recenzja po pół roku.
Mam szczęście mieszkać w takim rejonie kraju, gdzie bardzo rzadko, jeśli nie wcale – nie ma smogu. Jednak dwa koty w domu i alergia na nie (i na kurz i wiele innych rzeczy…) to idealny przepis na katastrofę. Trudności z oddychaniem, wieczny kaszel, a w dodatku koty jakby czuły że do tego konkretnego człowieka lepiej się zbyt nie tulić – bo dokładnie to robią. Wygląda na to, że coś przyciąga koty akurat do mnie, bo jak tylko mogą to wchodzą na kolana, liżą po twarzy, ugniatają ramię… O ile latem przy oknach otwartych przez całą dobę i częstych wyjściach z domu, da się jakoś żyć, o tyle zimą… Zimą to zupełnie inna historia. Leki antyalergiczne trochę pomagają, ale nawet dla laika gołym okiem widać, że ta sytuacja jest mocno obciążająca dla układu oddechowego.

Stąd pomysł na taki zakup, który miał być ulgą dla mnie i przy okazji podniesieniem dobrej jakości dla wszystkich mieszkańców. Po kilkudniowym researchu, na podstawie różnych opinii został wybrany PHILIPS Dual Scan AC3055/50.

Start pracy rozpoczął pod koniec grudnia – środek zimy, okna pozamykane, grzejniki włączone. Już przy pierwszym uruchomieniu widać było że oczyszczacz rozpoznał zanieczyszczenia w powietrzu i od razu zaczął pracę w trybie „mocny”.
Pierwsze uruchomienie odbyło się w otwartym na resztę mieszkania salonie, który sam ma ok. 15m2, jednak skoro jest otwarty na przedpokój i kuchnię – realna powierzchnia do oczyszczenia była dużo większa. Po kilku godzinach pracy oczyszczacz pracował w trybie normalnym, subiektywnie szumiał, ale cicho – nie przeszkadzało to w siedzeniu w salonie tuż obok. Jako że był koniec grudnia, atmosfera świąteczna, to mieliśmy zapalone świeczki. Tuż przed pójściem spać zostały zdmuchnięte i nagle oczyszczacz zaczął znowu pracować na najwyższych obrotach pokazując rekordy zanieczyszczeń. Czyli ewidentnie coś wyczuwa i na to reaguje 
Przez kilka dni były włączony non-stop w salonie, ale jakoś nie zauważyłem spektakularnej różnicy. Jakoś sam nie wiem czy oddychałem łatwiej, czy było mniej kurzu czy nie… Po tym czasie postanowiłem że spróbuję przenieść go do sypialni i w trybie nocnym oczyszczać tam powietrze. Powiem tylko że po pierwszej nocy znowu zmieniłem jego lokalizację  O ile w salonie jego poziom głośności był jak najbardziej ok, o tyle w sypialni, mimo najcichszego trybu, był zauważalny. Pewnie to kwestia przyzwyczajenia, ale doszedłem do wniosku że nie mam ochoty jednak do tego się przyzwyczajać 
Trzecią lokalizacją był pokój do pracy – i to był strzał w dziesiątkę! Pokój ma ok. 9m2 i podczas pracy jest zamknięty na drzwi żeby koty nie chodziły po klawiaturze ani nie wchodziły w zasięg kamerek podczas rozmów z klientami  Oczyszczacz miał więc konkretną, zamkniętą przestrzeń do oczyszczenia przez większość dnia. Potem drzwi otwierały się i koty miały już pełny dostęp do tej przestrzeni. To otwarcie drzwi za każdym razem było przez oczyszczacz rozpoznawane jako wzrost zanieczyszczeń i jednocześnie automatyczne zwiększenie mocy oczyszczania. Mało tego – przy tego typu pracy w końcu byłem w stanie zauważyć realnie mniej kurzu na monitorze i meblach.
Został więc w biurze na całą zimę i wiosnę. Latem zastąpił go wiatrak, ale jestem pewny że jesienią wróci żeby pomóc mi z oddychaniem w nieprzyjaznym środowisku 

Jedna ważna kwestia, o której nie wspomniałem – czyszczenie. Ten konkretny model w dość łatwo oczyszcza się zwykłym odkurzaczem po otwarciu tylnej ścianki. Jednak czyszczenie samego czujnika już aż tak intuicyjne nie było  Zdarzyło się, że po odkurzeniu filtra cały czas pokazywał duże zanieczyszczenie i była to kwestia zakurzonego czujnika, którego na pierwszy rzut oka nie było za bardzo widać i niezbyt łatwo było go wyjąć. Jednak po wygooglaniu i pierwszej próbie – czyszczenie oczyszczacza już szło gładko 

Ostatnia kwestia – czyli aplikacja. Super, że jest i super że można zdalnie sterować oczyszczaczem. To ostatnie przydało mi się żeby nie wstawać z łóżka kiedy chciałem obniżyć moc oczyszczania żeby pracował nieco ciszej. Jednak pierwsze połączenie aplikacji z oczyszczaczem – to była trochę droga przez mękę. Jestem programistą, znam się na technologii całkiem nieźle i naprawdę sądzę że dało się to zrobić w bardziej intuicyjny sposób 

To by było chyba na tyle jeśli chodzi o moje wrażenia. Ogólnie polecam każdemu dla kogo oddychanie czystym powietrzem jest istotne – czyli po prostu każdemu 

Plusy:
* działa – oczyszcza powietrze
* aplikacja na telefon

Minusy:
* głośność działania
* ilość użytego prądu – jeśli jest włączone cały czas, to miesięczny rachunek za prąd rośnie o około 50 zł.
* skomplikowany proces parowania z wifi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.